Kreta, wyspa wśród morskiej rzucona otchłani,
Żyzna, pełna uroków - a siedzą tam na niej
Roje luda, a liczy dziewięćdziesiąt grodów.
Moc tam różnego szczepu i mowy narodów.
Są Achaje, Kydony, Dory bujnogrzywe,
Pelazgi, toż Kreteńcy, tubylcy właściwe.
Na wyspie jest gród Knossos, wielki i stołeczny,
Gdzie lat dziewiątek władal Minos (...)
Odyseja, pieśń XIX

30 marca 2011

K r e t a - najbardziej "południowy" przyczółek Europy :)

Nazwa Krety – Kriti (Κρητι)  - pochodzi od słowa krateia – silna. Łacińska nazwa wyspy – Creta,  turecka – Kirid, wenecka – Candia. Przez wielu Greków uważana jest za najbardziej autentyczną ze wszystkich wysp.

Kreteńczycy nazywają swoją ojczystą ziemię Megalonissos – Wielka Wyspa. 

Mała wysepka Gavdos jest najdalej wysuniętym na południe punktem Europy, a sama Kreta leży bardziej na południe niż niektóre miejsca Afryki Północnej np. Tunis czy Algier.

Jest to największa wyspa Grecji i piątą co do wielkości na Morzu Śródziemnym (po Sycylii, Sardynii, Cyprze i Korsyce). Długa i wąska - ma 256 km długości i od 56 do 12 km szerokości. Potężne góry ciągną się ze wschodu na zachód przekraczając często 2000 m. Mniej więcej w centralnej części wyspy wznosi się najwyższy szczyt Krety – Psiloritis (2456m n.p.m).

Większość z pół miliona Kreteńczyków żyje na północy wyspy - świetnie rozwiniętej turystycznie. Natomiast dzikie wybrzeże południowe, jako trudniej dostępne – rozwija się wolniej (dzięki temu ci, którym zależy na ucieczce od turystycznego blichtru znajdą tu swoje schronienie :) )  W głębi lądu górskie wioski niewiele zmieniły się przez ostatnie stulecia i tam właśnie należy szukać autentycznie serdecznej i szczodrej gościnności.

Kreta podzielona jest na cztery prefektury:
-Chania – ze stolicą w Chanii,
-Rethimno – ze stolicą w Rethimno,
-Heraklion – ze stolicą w Heraklionie,
-Lasithi – ze stolicą w Agios Nikolaos.

Klimat Krety uznawany jest za najzdrowszy (i najgorętszy :) )w Europie. Stanowi swoistą mieszankę  klimatu śródziemnomorskiego, kontynentalnego i afrykańskiego. Na ogół umiarkowany, z gorącym i raczej suchym latem oraz łagodną zimą z  całkiem sporymi opadami deszczu.

Gdy słyszę pytanie kiedy najlepiej jechać na Kretę – nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć , który okres jest najlepszy. Jeśli ktoś nie lubi upałów – zdecydowanie odradzałabym wyjazd w lipcu i sierpniu…temperatury często dochodzą do 40 stopni, nierzadko zdarzają się tzw. afrykańskie dni i noce – kiedy jest bardzo gorąco i jednocześnie jest bardzo duża wilgotność powietrza. Funkcjonowanie w takich warunkach nieraz przekracza możliwości przeciętnego człowieka i mimo, że są to pojedyncze dni – ludzie mają dosyć :) Wiatr prawie niewyczuwalny, oddycha się niemal jak w saunie. Najmniejszy ruch powoduje, że człowieka zalewają „siódme poty” :)  Nawet gdy słońce jest za chmurami – człowiek jest praktycznie cały czas mokry. Takie dni zdarzają się też poza tymi najgorętszymi miesiącami, jednak znacznie rzadziej. Bardzo przyjemnie jest już na początku maja, jak również pod koniec września czy nawet na początku października. Jednak od końca września coraz więcej jest dni deszczowych. Niemniej jednak temperatury nadal przekraczają 25 stopni. Czasem nawet w listopadzie i grudniu  można jeszcze zażywać kąpieli w morzu. Jeśli o mnie chodzi – to nie przeszkadzają mi wysokie temperatury, do tego stopnia nawet, że zdecydowałam się mieszkać w mieszkanku bez klimy …  Dla niektórych to totalny "hardcore" ;)  Ale dzięki temu moje wspomnienia potrafią przywrócić mnie do życia w ponury, zimowy czas…nawet bez użycia kaloryfera ;)))))

No to na razie ***

27 marca 2011

Takie małe wspomnienia....

Tu biegałam aby się poopalać przed pracą...bardzo fajny kawałek plaży w Stalidzie, gdzie było całkiem sporo miejsca aby rozłożyć sobie ręcznik bezpośrednio na piasku :) (zdjęcie z łódką trochę niżej przedstawia większy fragmencik owej plaży :))A piasek bywa baaardzo gorący....;)  dla mnie akurat to było zaletą - po długiej zimie w PL i UK w końcu mogłam porządnie wygrzać kości ;) Jedyne czego bym nie polecała to biegania boso po nagrzanym piasku ;)) może być nieprzyjemnie...;)  przed wyjściem na plażę trzeba koniecznie zaopatrzyć się w odpowiednie obuwie i parasol...no i dobry krem z filtrem...no i nie przesadzać z nadmierną ekspozycją na słońce ;)) Mocno czerwona skóra to najłagodniejszy objaw przesadzenia ;)) a zdarzają się niestety dużo gorsze...
 Tutaj też kawałek wybrzeża w Stalidzie...Zdjęcie z mojego pierwszego pobytu - zrobione komórką (zresztą to powyżej i poniżej również :))
 Ach, to morze...
Jeden z całkiem licznych dni, kiedy były spore fale ;) Kąpiel raczej na własne ryzyko - fale silne i wrażenia z kąpieli niezapomniane...Dla mnie osobiście również - kiedy w pewnym momencie zorientowałam się, że biustonosz od bikini mam w okolicy bioder...;)) Mało brakowało a całkiem by go ze mnie zdarło...dobrze, że nie było zbyt wielu świadków ;))))) A ci co byli nie potrafili ukryć szerokich uśmiechów ;) O pływaniu w takich warunkach należy raczej zapomnieć, co najwyżej nastawić się na "bicze wodne" ;) No i najlepiej od razu wskoczyć do morza w stroju topless :)

To na razie tyle...na wspomnienia mi się zebrało ;)  ***

23 marca 2011

Przedsezonowe rozważania ;)


Bardzo często zastanawiam się nad tym, co tak naprawdę dały mi te trzy sezony spędzone na Krecie. Robię podsumowania, bilansuję „zyski i straty” – bo w takich kategoriach też muszę o tym myśleć.

Jeśli brać wszystko w kategoriach wakacyjno-wypoczynkowych Kreta to słońce, plaże, cudowne morze, wielka historia i „odpoczynek psychiczny” od szarości i bylejakości z jaką mam do czynienia w PL. Niestety.

Jeśli jednak do tego dołożyć niemal codzienną pracę (dni wolne w ciągu 6 miesięcznego sezonu to naprawdę rzadkość), obcowanie z inną – jakby nie było – kulturą, „branie się za bary” z takim a nie innym nastawieniem Kreteńczyków do pewnych spraw – obraz jest już nieco inny :)

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma – takie powiedzenie funkcjonuje chyba od zawsze. I jest bardzo prawdziwe. Jednak gdy tak siedzę i sporządzam te „bilanse” wynik mimo wszystko zawsze jest na plusie :) Nie chodzi tylko o pieniądze. Zarobki – w porównaniu z PL – są zdecydowanie korzystniejsze na Krecie :) To nawet nie ma co porównywać. Jestem w stanie spokojnie się utrzymać i odrobinę odłożyć (jeśli zbytnio nie szaleję z imprezami :)). Niemniej jednak jest to praca tylko na sezon.

Chcąc zostać na Krecie przez cały rok i przetrwać do kolejnego sezonu letniego trzeba by odłożyć znacznie więcej niż jest to możliwe obecnie. Fakt, zasiłki zimowe nadal przysługują (w takiej samej wysokości jak przed kryzysem) osobom, które przepracowały dwa pełne sezony (określona liczba dni). Jest to zasiłek ok. 480 E miesięcznie. Takie informacje miałam do tej pory, czy coś się zmieniło w tym względzie będę dopiero ustalać jeśli znajdę się osobiście na Krecie :)  Niemniej jednak „przezimowanie” na jakiejkolwiek greckiej wyspie (zresztą teraz podobnie jest chyba w całej Grecji) jest dla imigranta bardzo trudne – jeśli nie ma stałej pracy. A o stałą pracę jest bardzo ciężko. Chyba, że ktoś zadowala się sprzątaniem (oczywiście na czarno i oczywiście mam na myśli kobiety. W przypadku mężczyzn sytuacja jest nieco inna, ale również nie najłatwiejsza). Mnie to nigdy nie odpowiadało, dlatego też za każdym razem wracałam na zimę albo do UK albo do PL.

Z moich "znajomych-imigrantek" na Krecie – Łotyszka zdecydowała się zostać po raz pierwszy na zimę. Nie wiem jak przetrwała – bez zasiłku i bez pracy, bez większych oszczędności i wolę nie wnikać w szczegóły. :) Każdy „orze jak może”. Ja bym do tego dodała jeszcze – jeśli mu to odpowiada :) Ale to temat na osobną dyskusję – bardzo trudną i mało przyjemną w rozważaniach. Wolę pozostać przy tematach bardziej „słonecznych” :)

Tyle chciałabym napisać i opisać, ale jednorazowo byłoby to trochę przydługie i nudnawe. Nie chcę aby  treścią tego bloga były same wspomnienia, ale również jakieś rzeczowe i konkretne informacje.

No to na razie ***


22 marca 2011

Mała poprawka do ostatniego newsa :)

Od 60 do 100 samolotów jest spodziewanych w najbliższym czasie w greckich bazach wojskowych m.in na Krecie w Soudzie, w Andravida i Aktio a także prawdopodobnie w Araxos (Peloponez), Kasteli (Kreta) i Tanagra (Beocja). Heh, polskie "Air Show" niech się schowa ;)) 

Newsy z Krety?? o.0 :)

Newsy z Krety ?!?  Proszę bardzo…

Za AthensNews:
Jak oznajmił urzędnik greckiego Ministerstwa Obrony (nie chciał podać swojego nazwiska) Grecja spodziewa się sześciu katarskich myśliwców i samolotu transportowego we wtorek (dzisiaj) – w bazie wojskowej na Krecie w miejscowości Souda, w prefekturze Chanii.  Nie jest do końca jasne jaka będzie ich rola w „bitwie o Libię”. Katar już wcześniej zgłaszał się z prośbą o pozwolenie na lądowanie czterech myśliwców, po czym zmieniono decyzję – poproszono o pozwolenie na lądowanie sześciu samolotów odrzutowych i jednego transportowego.

Zjednoczone Emiraty Arabskie również zwracały się z prośbą o pozwolenie na tankowanie w bazie Souda – w drodze na Sycylię – jednak nie jest do końca sprecyzowane czy i kiedy ewentualnie przybędą.

Kurcze, sezon turystyczny się zbliża a tu takie newsy człowiekowi serwują  :)

Z uwagi na to, co dzieje się w Libii – zapewne będzie ich więcej. Generalnie Grecja -(również podaję to za AthensNews) - wg greckiego Ministra Spraw Zagranicznych ma „zrównoważone” stanowisko w sprawie Libii. Nie będzie brać udziału w operacjach o charakterze militarnym, które obecnie nie są prowadzone w ramach działań NATO,  jedynie będzie udzielać wsparcia w postaci udostępnienia swoich baz wojskowych, głównie na Krecie – Souda, na Peloponezie – Andravida i Aktio – w zachodniej części Grecji.
Podsumowując – Grecja nie zamierza wysyłać swoich samolotów ani żołnierzy do Libii.

To tak w skrócie - jeśli kogoś zainteresują szczegóły w języku angielskim, podam odnośniki  :)

Mam jednak nadzieję, że wkrótce przejdziemy do bardziej przyjaznych i kolorowych newsów związanych z Kretą. Ja w każdym bądź razie postaram się przybliżyć różne inne aspekty moich kreteńskich marzeń  :)

Wiosna jest a mnie marzy się już latooooooo…..no to na razie…jak będę cierpiała na nadmiar natchnienia – to jeszcze dziś tu zajrzę ***  :)


Wiosna...

Mam nadzieję, że wiosna zawitała już na dłużej. Póki co - nadal jestem w Polsce. A zdjęcie z Heraklionu. Takie troszkę inne ujęcie stolicy Krety. Wbrew opinii większości turystów, Heraklion (Iraklio) jest ciekawym miastem.

17 marca 2011

Dziś tylko na chwileczkę wpadłam :)

Ponieważ czas strasznie szybko leci i trzeba podejmować pewne decyzje - dzisiaj tylko chwilkę tu zabawię. Weekend też będzie "OFF-owy" od komputera, więc solidniej "popracuję" na blogu dopiero w poniedziałek. Miłego weekendu wszystkim życzę, chociaż pogodę w Polsce zapowiadają beznadziejną ;) Trzymajcie się ciepło!
Do poniedziałku***