Kreta, wyspa wśród morskiej rzucona otchłani,
Żyzna, pełna uroków - a siedzą tam na niej
Roje luda, a liczy dziewięćdziesiąt grodów.
Moc tam różnego szczepu i mowy narodów.
Są Achaje, Kydony, Dory bujnogrzywe,
Pelazgi, toż Kreteńcy, tubylcy właściwe.
Na wyspie jest gród Knossos, wielki i stołeczny,
Gdzie lat dziewiątek władal Minos (...)
Odyseja, pieśń XIX

28 października 2011

Wracam do mojego bloga...:)

Najwyższa pora napisać coś normalnego - a nie tylko o kryzysach, zwątpieniach i rozczarowaniach. W końcu blog powstał również po to aby cieszyć się tym co dane mi było zobaczyć, posmakować i przeżyć. Powolutku będę starała się przybliżać to co wiem na temat tych regionów które dane mi było zobaczyć...

Póki co - zdjęcia z ostatniego dnia pobytu na Krecie...wschód słońca w Stalidzie na zdjęciach. Może nie najlepsze jakościowo ale oddające magię tego momentu...tak mi się przynajmniej wydaje...

Pobudka ok. 6.30, szybciutka kawa i pędem nad morze...










Jak ja za tym tęsknię...;)













:)















  Magiczne chwile ;)



 I chwilowo to by było na tyle***
 

05 października 2011

Pogadam sobie trochę....

Kreta...ciągle wracam myślami do mojego pobytu na tej cudownej wyspie. I zapewne jeszcze nie raz będę wracała. Na bieżąco śledzę to co dzieje się obecnie w Grecji. I nie napawa mnie to optymizmem co do przyszłego sezonu. Wiem, wiem...postanowiłam, że to był mój ostatni "pracujący" sezon na Krecie. I póki co nie zamierzam zmieniać zdania.(Jednak - jakby co - zapytajcie mnie o zdanie gdzieś w marcu przyszłego roku - wtedy moja odpowiedź będzie bardziej wiarygodna;))

Zamieszki i protesty związane z greckim planem oszczędnościowym dotknęły Kretę w bardzo niewielkim stopniu ( i raczej były to tylko niewielkie protesty w większych miastach). Dlatego o bezpieczeństwo akurat należałoby obawiać się najmniej. Natomiast strajki ogólnokrajowe to już zupełnie inna bajka. Kiedy strajkują lotniska i porty - nie ma szans na to aby dostać się na wyspę ani z niej wydostać. I to jest ten ból każdej greckiej wyspy.

Ile ludzi tyle opinii odnośnie przyczyn obecnej sytuacji Grecji...Jedno jest pewne: Grecy muszą coś z tym zrobić aczkolwiek nie wiem czy uchroni ich to przed "wypadem" ze strefy Euro. Wszelkie protesty, strajki i zamieszki - jeśli będą powtarzać się z dużą częstotliwością spowodują jeszcze większy "odpływ" turystów. Chociaż w tym roku podobno turystów było całkiem sporo. Inna sprawa - że nie bardzo mieli ochotę wydawać pieniądze poza własnymi hotelami. Jakieś 70% wszystkich przybywających na Kretę turystów ma wykupioną opcję All Inclusive - co w praktyce oznacza, że mogą cały tydzień bądź dwa - spędzić leżąc do góry d.pą na hotelowym leżaczku, przy baseniku, nie wystawiając nosa poza bramy kurortu ;) A jeżeli ów nos wystawiają - to jedynie po to aby zobaczyć jak wygląda ulica przy której stoi ich hotel, może raz czy dwa na plażę i to wszystko...samochodu nie chce im się wypożyczać - bo albo za drogo, albo za gorąco żeby gdzieś jechać, albo po prostu im się nie chce...Jeść poza hotelem?? Absolutnie nie ma takiej możliwości bo skoro zapłacili za posiłki w hotelu to nie będą płacić ekstra za dodatkowy posiłek w restauracji. To jest jedna strona medalu. Druga - to sami Grecy, którym nie chce się nic robić aby ten stan rzeczy zmienić. Wynająć pokój, dom, apartament?? jak najbardziej i najchętniej - za koszmarnie dużą kwotę. jednak stan pokoi i apartamentów pozostawia cholernie dużo do życzenia. Remont?? A po co remont?? Skoro 15 lat temu ktoś był zadowolony z tego apartamentu - to będzie zadowolony i teraz. Ja rozumiem, że kryzys, że nie każdego stać na ekipę remontową z prawdziwego zdarzenia - ale jeśli komuś naprawdę zależy na przyzwoitym standardzie w jego apartamentach to - niestety - powinien sam zakasać rękawy i chociaż odmalować raz na jakiś czas pokoje. Ale to trzeba nie być Grekiem ;) To tylko niewielkie przykłady podejścia Greków do niektórych spraw. I oczywiście - nie wszyscy są tacy sami ;) Jednak tych troszkę inaczej myślących jest niestety zdecydowanie mniej...

Kryzys...bardzo niektórym ten kryzys na rękę. Znowu zatrudnianie "na czarno" - bo podatki podwójne, bo trzeba płacić cztery razy za coś innego, bo rząd nas oszukuje, bo oszczędności, bo...bo...bo... Pensja taka sama jak dwa lata temu albo niższa - bo kryzys. A to, że co drugi mieszkaniec jeździ Nissanem Navarą, oprócz tego ma jakiś mniejszy samochodzik na wyposażeniu i do tego motor lub skuter - co tam...kryzys jest i trzeba doić wszystkich jak się tylko da - przy jak najmniejszym wkładzie własnym (a najlepiej bez żadnego wkładu własnego). 

Wiem, wiem...biznes to biznes i nie ma sentymentów. W zasadzie chyba wszędzie tak jest. Ale w Grecji występuje to w znacznie większym natężeniu.

Ech...to sobie trochę pogadałam. Nie wiem czy wszyscy czytający tego bloga zgadzają się z moimi wywodami, jakby co - chętnie podyskutuję ;) 

Mogę się wściekać na Greków, mogę kląć ile wlezie - ale nigdy nie przestanę tęsknić...to jest chore ;))) Zna ktoś jakie lekarstwo? ;) Filakia! ***

30 września 2011

Ochłonęłam....

Już mi trochę przeszło...wracam do stanu "normalnego" :-) Tęsknota jak zawsze wszechobecna, ale życie jest jakie jest - co tu dużo gadać. Pogodziłam się już z tym, że Kretę i Grecję pozostawię sobie jedynie na wakacje...Niemniej jednak o Krecie nie zapomnę i nie przestanę o niej pisać. Będę dalej prowadziła tego bloga - bo Kreta mimo wszystko jest tego warta :-) A moje życie nie powinno kręcić się jedynie wokół tego skrawka ziemi - nawet jeśli potężny kawał mojego serca został tam na zawsze :-) Jeśli przyjdzie mi żyć dłużej w UK - a na to się zanosi, bo w Polsce również żadnych perspektyw dla siebie nie widzę - założę bloga o życiu w UK :-) Matia: Twój blog stanowi dla mnie lekturę niemal obowiązkową - jako, że nie potrafię całkowicie odciąć się od Grecji...to jest po prostu niemożliwe :-) 

Nie potrafię żyć wedle greckich standardów, nie potrafię się przystosować do tamtejszej specyficznej bardzo rzeczywistości - ale to tylko jeden z aspektów mojej rezygnacji z prób "oswojenia" tamtejszych realiów. Innym, znacznie ważniejszym aspektem jest brak pracy. O ile w sezonie jeszcze można coś znaleźć na wyspach, o tyle poza sezonem - jest to kompletnie niemożliwe. Nawet jeśli znałabym grecki perfekt to podejrzewam, że w obecnych czasach niewiele by to zmieniło.

Kończę na razie, ale będę zaglądać tu częściej ***

17 września 2011

Wczesniejszy powrot...

Niestety mój tegoroczny pobyt na Krecie został skrócony...nie z mojej winy - bo bardzo chciałam zostać. Jednak w tym roku wszystko mnie przerosło - przede wszystkim trudności ze znalezieniem pracy a potem z jej utrzymaniem. Mogłabym gdybać i zastanawiać się - co by było, gdyby...ale nie mam na razie na to ochoty. Musze złapać oddech i ochłonąć - bo jak na razie to klnę na Greków i ich zakichaną mentalność ile wlezie:) Może faktycznie zasłużyli sobie na to żeby porządnie dostać po dupie - jak to ktoś ciekawie określił. Może wtedy nauczą się szacunku do drugiego człowieka - zwłaszcza tego, który nie chce być tylko i wyłącznie zwykłym turystą...i może wtedy nauczą się też, że pieniędzy nie dostaje się za "nicnierobienie"...Ech, muszę zdecydowanie ochłonąć. Kochać Krety i Grecji nie przestanę, jednak będzie to miłość trudna zdecydowanie...;)
No to na razie...póki co jestem ponownie w UK...***

08 sierpnia 2011

I na biezaco...

I co tu duzo pisac...jest trudno, bardzo trudno...Ze wszystkim :) Oby dotrwac do konca sezonu a potem come back do swiata, ktory znam i ktory rozumiem...Grecji, a zwlaszcza Krety nie przestane kochac - niemniej jednak bedzie to milosc trudna i juz nie taka slepa...postaram sie pstryknac pare fotek jeszcze, z okolic najblizszych...na dalsze podroze raczej kasy nie bedzie. Pozwiedzam wiecej gdy wroce jako turystka ;) Nie wiem, kiedy nastepnym razem tu zajrze. Postaram sie regularnie bywac, moze bedzie lepiej :) Poki co - staram sie cieszyc tym co mam za darmo - plaza, sloncem i morzem ;) Na nic innego juz liczyc nie moge ;)

No to na razie... ***

02 czerwca 2011

Znowu wklejam....

22 maja 2011

Ciężko patrzeć na „umierającą turystycznie” Stalidę…Wydaje mi się, że cała Kreta turystycznie umiera. A może i cała Grecja. Jest niemal koniec maja, a Stalida nadal pusta. Wieczorami chodząc po plaży patrzyłam na wymarłe, opustoszałe miejsca – tawerny, puby czy chociażby małe pensjonaty, które jeszcze 4 lata temu o tej godzinie „żyły” sobie w najlepsze…teraz Stalida to niemal miasto duchów…Może w czerwcu coś się poprawi, chociaż coraz mniejszą mam na to nadzieję…ale serce strasznie boli jak patrzy się na to miejsce łączące się z tyloma wspomnieniami – nieważne czy tylko dobrymi czy również tymi mniej ciekawymi – które teraz prawie nie istnieje. Ciemne, pozamykane tawerny, małe hoteliki z zamkniętymi na cztery spusty okiennicami….I takie dziwne uczucie, że coś się skończyło i już nigdy nie wróci. Jakiś pesymizm dzisiaj mnie dopadł :) Cieplej zdecydowanie, w zasadzie mogłabym już pobiegać na plaże…trzeba się pozrywać z rana :) Chociaż tyle mojego…

27 maja 2011

Godzina 22.50…chyba mamy burzę ;) A przynajmniej raz zagrzmiało…dzisiaj z rana udało mi się w końcu popływać…a od 12.00 w południe niemal non stop lało. Masakra normalnie…ale chociaż jest ciepło ;) W nocy już nie marznę ale nadal kocem muszę się przykrywać;)  Chciałabym jutro rano też popływać…ale patrząc na chmurzyska nad górami i od strony Heraklionu ciężko być optymistką w tym względzie…survivalu ciąg dalszy nastąpi…na razie ;)

29 maja 2011
Burza była i owszem…trwała do mniej więcej 3.00 nad ranem. Tzn. grzmoty i flesze ;) Potem   do mniej więcej południa (z przerwami niewielkimi) trwał deszcz…i to taki, że na balkonie miałam wodę po kostki :) Odblokowałam dziurkę, dzięki której woda wydostawała się z mojego balkonu na …  balkon poniżej (autentyczny grecki wynalazek wart opatentowania :D :D :D ), resztę zbierałam mopem… no cóz. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, lekko i …słonecznie ;D Jak już wspomniałam, survivalu ciąg dalszy…nadal pracuję 5 godzin dziennie…sporo czasu na przemyślenia i refleksje :D   I fascynujące zjawiska jakimi są niewątpliwie burze na Krecie…;)  Turyści są mocno zniesmaczeni, ja również…aczkolwiek lubię burze…w umiarkowanych dawkach ;))

****************************************************************
To było parę dni temu. Mam nadzieję, że od dzisiaj będę mogła sobie pisać bezproblemowo na bieżąco z domku :) Jak tylko nie rozłączy mnie w trakcie pisania...hehe:) Darmowy net ma swoje wady niestety ... Poza tym od trzech dni jest słonecznie i gorąco...to już coś ;))