Ten blog ma pełne prawo znienawidzić mnie na dobre. Mnie też już niewiele brakuje... Czasem ludzie mówią, że dłuższe rozstania miewają dobroczynne działanie...jednak chyba nie w tym przypadku. Przypadku moim i tego bloga.
Pamiętam początki, nawet bez zaglądania do pierwszych postów. To, co mną kierowało przy powstawaniu bloga to były - przede wszystkim - wielkie emocje. Czasem wydaje się nam, że bardziej już kochać nie możemy. Jednak czas działa na człowieka - a raczej na jego emocje - w dziwny sposób. Mówi się, że czas leczy rany. Dla mnie nie jest to leczenie, raczej zobojętnienie.
Tak wiele wydarzyło się od mojego ostatniego pobytu na Krecie, że czasem odnoszę wrażenie, iż tamto było tylko snem. Nic nie wartym, bezsensownym snem. Czasem fajnym i miłym, czasem beznadziejnie głupim - ale tylko snem. Nic nie da zastanawianie się nad tym, dlaczego tak się dzieje. Do niczego to nie prowadzi, rodzi jedynie frustracje. Staram się - najlepiej jak potrafię - żyć "życiem aktualnym", czyli "tu i teraz" - bez rozpamiętywania tego co było. Konsekwencje są takie, że aktywność na blogu zmalała niemal do zera. Czy to znaczy, że moja wielka namiętność - bo nie wiem, czy mogę nazwać to miłością - do Krety została zredukowana jedynie do marnego cienia dawnego uczucia? Coraz rzadziej zdarza mi się naprawdę tęsknić za kreteńskimi klimatami. Bardzo duży wpływ na to ma również obecna sytuacja w Europie (kryzys migracyjny, kryzys grecki itp.) . Zapewne niektórzy będą mnie za to krytykować, ale mam to gdzieś...
Teraz, gdy w końcu znalazłam w sobie dość chęci i "entuzjazmu" żeby zabrać się za pisanie, gdy zrobiłam ponowny przegląd zdjęć i...wspomnień ;) - coś znowu odżyło....jakaś cząstka tamtego życia powróciła i zapukała: "czy mogę wejść?? tak na chwilę??" :) No możesz, możesz....tylko nie zostań za długo...;)
Tak naprawdę robię wszystko by "tamta" część mojego życia nie zawładnęła mną ponownie. Póki co - udaje się. Na tyle dobrze mi to idzie, że byłam -jestem?- o krok od odesłania tego bloga w niebyt totalny, czyli usunięcia całej jego zawartości...bardzo kusi mnie również wykasowanie całej zawartości forum o Grecji, które stworzyłam a które obecnie działa mi na nerwy....tylko, czy matka może pozbyć się "swoich dzieci"?? No właśnie....
Wezmę na wstrzymanie i jeszcze trochę poczekam...buldożera łatwo jest wprowadzić, ale ciężej wyprowadzić;)
Takie oto - ostatnio - targają mną uczucia. Czasami wydaje mi się, że za dużo i "za bardzo" myślę. Może lepiej wrzucić na luz i zdać się na to co ma być?:) Być może ten blog niedługo zmieni swój oryginalny "profil" i z bloga na temat Krety przekształci się w zbiór osobistych rozterek jego autorki... ;) No cóż, takie życie....
* * *
Kreta, wyspa wśród morskiej rzucona otchłani,
Żyzna, pełna uroków - a siedzą tam na niej
Roje luda, a liczy dziewięćdziesiąt grodów.
Moc tam różnego szczepu i mowy narodów.
Są Achaje, Kydony, Dory bujnogrzywe,
Pelazgi, toż Kreteńcy, tubylcy właściwe.
Na wyspie jest gród Knossos, wielki i stołeczny,
Gdzie lat dziewiątek władal Minos (...)
Odyseja, pieśń XIX
Żyzna, pełna uroków - a siedzą tam na niej
Roje luda, a liczy dziewięćdziesiąt grodów.
Moc tam różnego szczepu i mowy narodów.
Są Achaje, Kydony, Dory bujnogrzywe,
Pelazgi, toż Kreteńcy, tubylcy właściwe.
Na wyspie jest gród Knossos, wielki i stołeczny,
Gdzie lat dziewiątek władal Minos (...)
Odyseja, pieśń XIX
10 kwietnia 2016
13 lipca 2015
Ja tak na chwilkę... :-)
W przerwie pomiędzy jedną książką a drugą - dorwałam laptopa...i tak sobie tu wpadłam na chwilkę;)
Często mam tak, że jak nie mogę sobie z czymś poradzić - uciekam w świat książek. Chętnie uciekłabym gdzie indziej - niekoniecznie na Kretę, chociaż jakby się dało to jak najbardziej - np. w Bieszczady, jednak dłuższe L4 chwilowo wyłącza mnie z obiegu...więc uciekam w cudowny świat literatury.
Często wracam do wspomnień i zdjęć i czasem udaje mi się znaleźć takie, których (chyba) jeszcze tu nie zamieszczałam;)
A jak zamieszczałam - to trudno... ;)
I to by było tyle na dzisiaj ;)
* * *
Często mam tak, że jak nie mogę sobie z czymś poradzić - uciekam w świat książek. Chętnie uciekłabym gdzie indziej - niekoniecznie na Kretę, chociaż jakby się dało to jak najbardziej - np. w Bieszczady, jednak dłuższe L4 chwilowo wyłącza mnie z obiegu...więc uciekam w cudowny świat literatury.
Często wracam do wspomnień i zdjęć i czasem udaje mi się znaleźć takie, których (chyba) jeszcze tu nie zamieszczałam;)
A jak zamieszczałam - to trudno... ;)
| widok ze Spinalongi |
I to by było tyle na dzisiaj ;)
* * *
12 lipca 2015
Gdzieś pomiędzy...
| Malia |
Życie jest jakie jest, na niektóre rzeczy człowiek nie ma większego wpływu i trzeba w pewnym momencie powiedzieć: tak musi być i koniec. Nie znoszę słowa "musi". Niemniej jednak nauczyłam się je tolerować w pewnych sytuacjach (to jest jakiś postęp!) - inaczej mogłabym oszaleć. ;) Człowiek uczy się przez całe życie a i tak nie będzie w stanie ogarnąć wszystkiego.
Wiele razy zastanawiałam się - i nadal zastanawiam - nad sensem prowadzenia tego bloga. Z jednej strony bardzo chcę go prowadzić, z drugiej czasem brakuje "sił i środków" ;) Nie chciałabym sprowadzać tego co robię tutaj jedynie do suchych informacji albo tylko do moich filozoficznych wywodów (co akurat się dzieje w tym momencie;)) . Chciałabym aby ten blog różnił się nieco od innych tego typu stron związanych z Kretą (a jest ich całkiem sporo;) ). Robiąc to co robię, szukając informacji chociażby związanych z muzyką - czuję niedosyt. Jakoś ciężko pisze się o Krecie - będąc w Polsce. I tego żadną miarą nie jestem w stanie przeskoczyć. Chociaż staram się jak mogę. Zawsze w pewnym momencie przychodzi zwątpienie, zniechęcenie czy co tam jeszcze.
Mam nadzieję, że te moje wywody nie zabrzmią zbyt żałośnie - nie taka była intencja. Potrzebuję jedynie głośno pomyśleć i zastanowić się od czasu do czasu nad pewnymi sytuacjami. Wydaje mi się, że nie jest to pierwszy mój post w takich "klimatach" ale nie chce mi się już "grzebać w przeszłości" ;)
Chociaż...może jednak nadeszła pora na "przegląd generalny" tego co tu naprodukowałam przez te parę lat i zastanowić się raz jeszcze...;)
Ale to przy innej okazji, może z piwkiem w łapie...najchętniej Mythosem...póki co jednak o alko mogę zapomnieć - przynajmniej przez najbliższy czas...Takie życie...
:-)
| Plaża w Malii |
***
05 czerwca 2015
Muzyka kreteńska cz.II
W końcu wróciłam i zgodnie z zapowiedzią - zamierzam nadal „muzykować” w rytmie kreteńskich instrumentów, pieśni i tańców;)
W dzisiejszych czasach na Krecie najczęściej muzykuje się przy akompaniamencie liry (λύρα) bądź skrzypiec (βιολί), jednak nie mniejszą rolę odgrywa kreteńskie laouto (λαούτο). Jest to instrument strunowy szarpany z bardzo szerokiej rodziny lutni. Z wyglądu przypomina nieco inny instrument – oud, który jest uznawany za przodka lutni i nazywany też lutnią arabską lub perską. W przeciwieństwie do innych rodzajów lutni kreteńskie laouto ma dosyć długą szyjkę i największy korpus ze wszystkich instrumentów tego rodzaju. Z tego powodu dźwięki pochodzące z klasycznej lutni i laouto różnią się znacznie. Długość szyki i naprężenie strun ma duży wpływ na rodzaj dźwięku. Laouto ma 8 strun – w czterech rzędach po dwie. Jest to instrument, który nadaje charakterystyczny rytmiczny podkład pieśniom i tańcom.
Poniżej:
kreteńskie laouto i George Xilouris.
Pozostałe
instrumenty przewijające się w "kreteńskim muzykowaniu"
to thiamboli (θιαμπολι)
, askomandoura
(ασκομαντούρα),
daouli (νταούλι) a także mandolina (μαντολινο)
czy mandoura
(μαντούρα )
Thiamboli
(θιαμπολι)– to rodzaj bardzo prostego, wręcz
prymitywnego fletu. Używa się różnych nazw m.in. habioli,
sfyrohabioli, fthiaboli...
I
Thiamboli w akcji... :)
Askomandoura
(ασκομαντούρα)– to z kolei rodzaj dud.
Daouli
(νταούλι)– to rodzaj dwustronnego bębenka. Występują w różnych rozmiarach.
Poniżej daouli i askomandoura.
Poniżej daouli i askomandoura.
Mandolina
(μαντολινο)
albo mantola
(nieco
starsza od mandoliny) – to też rodzaj lutni. . Jest to niewielki
instrument strunowy szarpany. Również posiada cztery pary strun –
czyli jest to instrument ośmiostrunowy (najczęściej-bo są też
mandoliny 10 strunowe).
Podczas
zaznajamiania się z rodzajami kreteńskich instrumentów w różnego
rodzaju materiałach przewijają się też takie nazwy jak boulgari
(μπουλγαρί) - pochodzi z Turcji czy tambouras
(ταμπουράς) - jego poprzedniczką była starożytna
grecka pandoura (πανδούρα).
Wracając
jeszcze do liry i skrzypiec:
Podobno
wielu muzyków grających na lirze zaczynało od gry na skrzypcach.
Od 1950 roku, z powodu nacjonalistycznej polityki przyjętej
przez folklorystów, w Grecji obowiązywał zakaz publicznego
wykonywania muzyki kreteńskiej z akompaniamentem skrzypiec. Skrzypce
uznano za instrument obcy kulturowo, który został
„zaimportowany” na Kretę w pakiecie z rządami Wenecjan.
Jednocześnie lira została „koronowana” na symbol czystej,
oryginalnej, kreteńskiej muzyki. I praktycznie tak jest do
dzisiaj (może oprócz tego, że nie ma zakazu muzykowania na
skrzypcach).
A
prawda jest taka, że ani skrzypce ani lira nie mają
oryginalnych, kreteńskich korzeni. Jedyna kwestia o jaką można by
się spierać – i zapewne w pewnych kręgach to się dzieje – który instrument pojawił się na Krecie wcześniej;) Obecnie w niektórych częściach Krety bardziej powszechne są skrzypce, w innych lira.
"Zestaw" kreteński nr 1: podwójne laouto, skrzypce i daouli...oraz Antonis Martsakis ;)
"Zestaw" nr 2: z lirą w roli głównej, poza tym ze cztery lutnie i daoulaki ;)
Postaram się znaleźć jeszcze inne "zestawy" ;) , na dzień dzisiejszy musi wystarczyć. Zresztą i tak temat jest niewyczerpany i osobiście czuję mocny niedosyt. Nie ma zbyt wielu opracowań w języku polskim na temat kreteńskiej muzyki - pochodzenia poszczególnych instrumentów i generalnie korzeni kreteńskiego folku. Posiłkowałam się anglojęzycznymi stronami. Szczerze powiedziawszy - nie sądzę również aby było szersze zapotrzebowanie na tego typu wiedzę wśród Polaków. Nie wiem czy ktoś - oprócz mnie - ma ochotę zgłębiać te wszystkie niuanse muzyczne, różnice pomiędzy lirą i skrzypcami, sposobem gry, różnice pomiędzy rodzajami lutni (a tych jest naprawdę sporo;)) Staram się jak mogę poznawać każdy aspekt kreteńskiej kultury, jednak nie chciałabym zbytnio przynudzać, skupiłam się więc tylko na najważniejszych rzeczach (oczywiście z mojego punktu widzenia najważniejszych;) ) Jeśli ktoś się ze mną nie zgadza - bardzo proszę o odzew;)
Linki:
xilouris.gr
greek folk music and dance instrumenty
www.cretamusic.com
Zamieszczając te linki chciałam jedynie pokazać jak wiele instrumentów przewija się w kreteńskiej ( i generalnie w greckiej) muzyce.
01 maja 2015
Już niedługo wracam...
Padł mi laptop, wiszę głownie na telefonie, z normalnego kompa korzystam gościnnie i na chwilkę;) Nie da rady tak funkcjonować w wirtualnym świecie;) Jeszcze trochę muszę się jednak pomęczyć...
Zatęskniłam za blogowaniem - czego efektem jest ten krótki wpis...póki co oddaję się totalnemu lenistwu i muzyce...głównie kreteńskiej;)
O Nikosie też kiedyś napiszę posta...nie może być inaczej. To zbyt ważna postać i dla Krety i dla całej Grecji...a przy tym ten głos...
No to do następnego...
* * *
Zatęskniłam za blogowaniem - czego efektem jest ten krótki wpis...póki co oddaję się totalnemu lenistwu i muzyce...głównie kreteńskiej;)
O Nikosie też kiedyś napiszę posta...nie może być inaczej. To zbyt ważna postać i dla Krety i dla całej Grecji...a przy tym ten głos...
No to do następnego...
* * *
07 lutego 2015
Muzyka kreteńska cz. I - Lira
Muzyka łagodzi obyczaje. Daje poczucie
wolności. Przenosi w inny wymiar. Wyzwala energię. Określa – w
pewien sposób - charakter człowieka:) Parafrazując: „powiedz
mi czego słuchasz, co grasz i na czym – a powiem ci kim jesteś”
:) No i mogłabym tak jeszcze długo. Ale przejdźmy do sedna...
Nie wiem czy nie porywam się z motyką
na słońce, próbując podzielić się swoją pasją do muzyki
Krety. Przede wszystkim ze względu na język. O ile w tradycyjnym,
angielskim popie, czy nawet greckim popie, czy innych rodzajach muzyki nie przywiązuje się
zbytniej wagi do słów, o tyle w przypadku np. mantinades ma to
przeogromne znaczenie. Wytłumaczę to w dalszej części. Uwielbiam
brzmienie poszczególnych instrumentów i specyficzny rytm
kreteńskiej muzyki, tańców i pieśni. I dlatego sugeruję wszystkim czytającym a zwłaszcza słuchającym;)) skupienie się na początku przede wszystkim na brzmieniu i rytmie. Co do treści - wykonuję "hard work" aby móc zacząć chociaż częściowo tłumaczyć pewne rzeczy ;) Postaram się ogarnąć ten temat najlepiej jak potrafię bo nie wyobrażam sobie poznawania Krety bez chociażby
próby poznania jej muzyki.
![]() |
| Psarantonis * |
Dla Kreteńczyków muzyka stanowi
niesamowicie ważną część ich specyficznej, jedynej w swoim
rodzaju kultury.
Bo Kreta jest wyspą wyjątkową.
Położona „na skrzyżowaniu” trzech kontynentów stała się
swego rodzaju konglomeratem kultur, które przenikając się
wzajemnie zadecydowały o niepowtarzalnym charakterze wyspy i jej
mieszkańców.
Muzyka i taniec związane są z życiem
Kreteńczyków od najdawniejszych czasów (to właśnie mitologicznym
Kuretom przypisuje się stworzenie tańca wojennego „pyrriche”) . Przenika niemal każdy aspekt ich
życia, stanowi nieodłączny element wszelkich wydarzeń.
![]() |
| Lira kreteńska ** |
Najbardziej charakterystycznym
instrumentem muzycznym na Krecie jest trójstrunna lira kreteńska
(Κρητικη λυρα- Kritiki
Lira). Jest to instrument smyczkowy, wykonany z drewna -
najczęściej orzecha lub morwy. Spotyka się różne odmiany liry w różnych krajach np. Turcji czy
krajach Bliskiego Wschodu – jednak na Krecie znaczenie liry jest
przeogromne. Wydobywa duszę kreteńskiej muzyki bardziej niż
jakikolwiek inny instrument. Podkreśla ładunek emocjonalny
mantinades, kreuje specyficzny obraz muzyczny swoim żywym, czarującym dźwiękiem.
Korzeni liry szukać należy zapewne w
krajach Bliskiego Wschodu, aczkolwiek niektóre źródła sugerują,
że może pochodzić z Indii – skąd de facto przywędrowała
większość podobnych bliskowschodnich instrumentów muzycznych.
Kiedy Instrument ten pojawił się na
Krecie? Nie jest to niestety do końca wyjaśnione, są różne
teorie. Mogła przybyć w 395 roku wraz z Grekami z Konstantynopola.
Mogło być również tak, że „przywędrowała” z
andaluzyjskimi Saracenami w 824 roku n.e. A może to armia Nicefora Fokasa, wyzwalająca Kretę spod panowania arabskiego w 961 roku miała ją
gdzieś „na wyposażeniu” ;)
![]() |
| ** |
Jeszcze inna opcja – lira przybyła w
1080 roku wraz z dużą populacją Greków z Konstantynopola
przesiedlonych w ramach rechrystianizacji Krety przez ówczesnego
imperatora bizantyjskiego Alexiosa Komnenosa.
To co wiadomo na pewno – w momencie
przybycia Wenecjan na Kretę w 1210 roku liraki (mały, najwcześniejszy
model liry) była już obecna na Krecie.
Wyróżniamy trzy typy liry:
- λυράκι (liraki) – mały model liry, prawie identyczny jak bizantyjska lira,używana głównie przy tańcach;
- βροντόλυρα (vrontolira)– o bardzo silnym dźwięku, idealny do akompaniamentu przy pieśniach;
- λύρα κοινή (lira koini)- lira współczesna, obecna na wyspach dzisiaj (powstała jako swego rodzaju połączenie liry i skrzypiec).
Wydaje się, że skrzypce miały duży wpływ na wygląd i sposób gry na obecnej lirze. Próbuję dogrzebać się do bardziej szczegółowych informacji na ten temat i jak coś konkretnego znajdę - to oczywiście zamieszczę stosowne informacje. Dowiedziałam się, że w ostatnich dekadach rozgorzała dyskusja który z tych dwóch instrumentów (lira czy skrzypce) miał większy wpływ na to jak kształtowała się muzyka kreteńska. Który z nich na wyspie znalazł się wcześniej. Potwierdzone jest, że w niektórych rejonach Krety to skrzypce - a nie lira - były i dosyć często nadal bywają głównym instrumentem (Kreta zachodnia, okolice Chanii). Lira natomiast jako główny instrument występowała najwcześniej w środkowej (Rethimno) i wschodniej części Krety ( Iraklio).
Temat muzyki Krety, pieśni i tańców jest tak przebogaty, że nie sposób opisać tego w jednym poście. Postanowiłam więc podzielić temat na kilka części.
Przy tworzeniu tego posta korzystałam z wielu źródeł m.in. z Wikipedii, przewodnika zakupionego na Krecie, przewodnika NG i Pascala a przede wszystkim ze strony:
www.we-love-crete.com
i troszkę z:
www.rossdaly.gr
Coś dla ewentualnych amatorów liry, tudzież muzyków może zainteresować;) po grecku niestety, ale tak czy inaczej można się nieco połapać w "obchodzeniu się" z tym instrumentem;)
I już muzycznie...lira solo:)
*****
PS. jeśli ktoś ma jakieś uwagi co do treści - to proszę śmiało się dzielić spostrzeżeniami;)
No i tradycyjnie, na sam koniec: zamieszczone zdjęcia pochodzą ze "współnych zasobów" Wikipedii;) Zaznaczyłam to aby nie było żadnych niedomówień.
>Zdjęcie oznaczone * pochodzi z zasobów Wikipedii-"Psarantonis 8254325". Licensed under CC BY-SA 2.5 via Wikimedia Commons - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Psarantonis_8254325.jpg#mediaviewer/File:Psarantonis_8254325.jpg
>Zdjęcie oznaczone ** pochodzi z zasobów Wikipedii - "Stag diki" by Objective r - Own work. Licensed under CC BY-SA 3.0 via Wikimedia Commons - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Stag_diki.jpg#mediaviewer/File:Stag_diki.jpg
>Zdjęcie *** pochodzi z zasobów Wikipedii - "Lyres-creta" by Joan - Own work. Licensed under CC BY 3.0 via Wikimedia Commons - http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Lyres-creta.jpg#mediaviewer/File:Lyres-creta.jpg
06 stycznia 2015
Już w Nowym Roku:)
| zachód słońca w Heraklionie |
Powrót do domu z wojaży świątecznych kiedyś musiał nastąpić. Z pewnymi oporami trzeba było opuścić Wyspy (te na północy Europy;)) i udać się w drogę powrotną do Polski. Wyspy greckie - zwłaszcza ta najbardziej południowa pozostają na razie w sferze "opracowywania";)
Ponieważ miałam nieco ograniczony dostęp do bloga, zajęłam się "bombardowaniem" strony na FB wszelkimi zdjęciami z zimowej Krety (pogoda nieco poszalała, to trzeba przyznać - niemniej jednak Kreta w bieli wygląda równie fascynująco;)) Jest sporo utrudnień związanych z zasypanymi drogami. Spore zniszczenia spowodowały też obfite deszcze. Oprócz zimowych zdjęć - zawładnęła mną również kreteńska muzyka.
No właśnie...pomimo, że mój grecki jest jeszcze w powijakach - coraz bardziej ulegam magii tego specyficznego rodzaju muzyki, pieśni i tańców. W ramach stałego pogłębiania swojej wiedzy o Krecie, jej historii, kulturze, sztuce postanowiłam "zanurzyć się" w ten temat tak głęboko jak będzie to - na chwilę obecną - możliwe.
W języku polskim niewiele jest dostępnych informacji na ten temat. A jeśli są - to takie raczej ogólne. Bardzo żałuję, że nie znam jeszcze na tyle greckiego aby móc czerpać informacje z całego mnóstwa greckojęzycznych stron. Będę posiłkowała się zapewne przewodnikami, internetem i anglojęzycznymi serwisami. I zabiorę się ostro za grekę...;)) <zapał na razie jest - zobaczymy jak będzie dalej> :)
Póki co......παμε!! :)
* * * * *
Subskrybuj:
Posty (Atom)




