Kreta, wyspa wśród morskiej rzucona otchłani,
Żyzna, pełna uroków - a siedzą tam na niej
Roje luda, a liczy dziewięćdziesiąt grodów.
Moc tam różnego szczepu i mowy narodów.
Są Achaje, Kydony, Dory bujnogrzywe,
Pelazgi, toż Kreteńcy, tubylcy właściwe.
Na wyspie jest gród Knossos, wielki i stołeczny,
Gdzie lat dziewiątek władal Minos (...)
Odyseja, pieśń XIX

17 stycznia 2012

Stalida-tu mieszkałam AD 2011


Wracam do wspomnień w wersji foto...
Kostas Apts, w Stalidzie...tu mieszkałam przez prawie 5 miesięcy w 2011 roku.. Właścicielką jest Eleni, przemiła osoba, która co jakiś czas częstowała nas produktami ze swojego "ogródka" w Mochos...a to znajdowaliśmy w pokojach pomidorki, papryczke, kabaczki, kapuste i czasem jajka...często podrzucała nam też oliwę z oliwek...na odjezdne "wepchnęła" mi dwulitrową butelkę z oliwą...

:)














I kolejne zdjęcia....

Takie ogródkowe wejście do budynku...;)

 Całkiem przyjemnie mieć koło domku mały las palmowy ;))
                                                   Parterowe "balkony" ;)
 A tu miejsce parkingowe naszych dwukołowych "bryczek":)) Ten niebieski nie mój...Mojego już oddałam na przechowanie w dobre - mam nadzieje - ręce;) W ciągu sezonu sporo się nazbierało takich pojazdów i był lekki ścisk na "parkingu";))
A ta "pani palma" zaglądała mi przez balkon...;)





















I jeszcze w środku...;)



Balkon...całkiem niezłe miejsce na imprezy ;))
Widok z okna może nie zapierał dechu w piersiach, ale był ...  bardzo klimatyczny;))












I jeszcze sama ulica...nie najpiękniejsza, niemniej jednak dla mnie najbardziej istotne było to, że do plaży i morza miałam 5 minut ;))

Widok w górę...do przystanku autobusowego przy głównej drodze miałam 2 minutki;)) na samej górze znajduje się też budynek w którym mieszkałam w 2008 i 2009 roku...ale o tym w następnym wspomnieniowym poście...;)
I widok w dół...za wielkim, klocowatym hoteliskiem o nazwie "Anthousa" (resort i SPA - jeśli kogoś interesuje;)) , który przypomina bardziej szpital niż hotel - było już morze, którego szum usypiał mnie niejednokrotnie...;) Supermarketu, którego szyld widać na zdjęciu już nie ma...lokal był do wynajęcia - jakby kogoś interesowało;)) Zresztą pubu, który jest zaraz za supermarketem, też już nie ma...zamknęli w środku sezonu i się wynieśli...:(  Generalnie ulica, przy której mieszkałam przez trzy sezony z roku na rok pustoszała coraz bardziej...:(

I jeszcze jedno zdjęcie...

Bardzo fajna taverna "Katerina", z właścicielem której czasem rozprawiałam o bieżących sprawach, czasem też o polityce;)) Żałuję, że nie zrobiłam lepszej sesji zdjęciowej - bo naprawdę warta...ale człowiek po czasie zdaje sobie sprawę, jak wiele mu umknęło z bardzo - czasem - idiotycznych powodów...;)

Stalida! I miss you!! :-)   ***



2 komentarze:

  1. mmmmmmmmm do lata, żadną piechotą, ale biegnijmy,co?;)

    OdpowiedzUsuń